Sobotnie popołudnie, 23 listopada br. rozbrzmiewało w Kamieniu strofami wierszy miejscowej poetki – Haliny Graboś. W kamieńskiej świetlicy autorka w gronie sąsiadów, znajomych i przyjaciół, promowała swoją szóstą poetycką książkę Ślady na kamieniu, w której podpatruje zwyczajne życie, snuje rozmyślania o przemijaniu i trwałości śladów ludzkiego istnienia.   

 

Jakże kruche jest ludzkie życie w zestawieniu z trwałością kamienia, który od zawsze zachwycał człowieka swoim kształtem, barwą czy twardością. W wielu kulturach kamieniom nadawano szczególne właściwości i znaczenia. Określały: siłę, stabilność, źródło życia, zdrowia, a także symbolizowały samo istnienie, wieczność. Często otaczano je czcią, a nawet wierzono, że posiadają dusze. Kamieniami upamiętniano w sposób trwały ważne miejsca i wydarzenia. Popularny zwyczaj kładzenia pod fundamenty budowli tzw. kamienia węgielnego przetrwał do czasów współczesnych. W metaforyce biblijnej mamy do czynienia z wieloznacznością kamienia: kamień – głosiciel prawa (na kamiennych tablicach wyryte były przykazania), kamień – ołtarz, ­Kamień – Bóg, Żywe Kamienie – Jezus i Jego wyznawcy. Biały kamień oznaczał zwycięstwo, szczęście, nadzieję „… i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna prócz tego, kto (je) otrzymuje". Kamień to też narzędzie walki (Dawid i Goliat) czy kary (Jeruzalem w Ewangelii św. Mateusza –­ nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu ).

W poezji różnych epok również często spotykamy motyw kamienia. Poeci zawsze chętnie sięgali i sięgają po jego metaforę (podobno „tylko poeci są zdolni rozprawiać o jego istocie”). Dla Zbigniewa Herberta kamyk jest stworzeniem doskonałym, i dodaje – kamyki nie dają się oswoić. Ożywiony kamień staje się doskonały, bo wypełniony jest własnym kamiennym sensem (neutralną godnością). Do wnętrza kamienia usilnie pragnie wejść Wisława Szymborska w dialogowym wierszu Rozmowa z kamieniem. I tu spotyka ją i nas rozczarowanie (nie mam drzwi mówi kamień). Kamień pozostaje niewzruszony naszą śmiertelnością ponieważ fundamentalna różnica pomiędzy człowiekiem a kamieniem dotyczy trwania.

Halina Graboś, w najnowszym zbiorze wierszy Ślady na kamieniu, także odnosi się do faktu, że życie ludzkie, w porównaniu z wiecznością kamienia, jest tylko chwilą. Już w samym tytule poetka docenia trwałość jego materii; odciśnięte ślady trwalsze będą niż ludzka pamięć (Gdy zamilkną ludzie wołać / będą kamienie – brzmi tytuł rozdziału pierwszego). Pamięć i słowa wyryte na symbolicznym kamieniu będą świadectwem naszej obecności, tu, na Ziemi (zamknięte w tablicach pomnikach i krzyżach bohaterów jasnej / i mrocznej strony życia. wymownie milczą). Autorka opisuje w swoich wierszach również obecność kamieni w codziennym życiu człowieka (wyścielają rumiankowo-chabrowe miedze i ścieżki… / otaczają ogniska / klomby begonii… / emanują spokojem przemijania i łagodnością istnienia).

Powtarzalną cechą poetyckich książek Haliny Graboś jest ich wielotematyczność, grupowana w oddzielnie tytułowane podrozdziały. Tak też się dzieje w niniejszym zbiorze wierszy. Symbolika trwałości kamienia, obecna w utworach zamieszczonych w pierwszym rozdziale, w drugim ustępuje miejsca poczuciu przemijania (Coraz mniej czasu – / jest jak jest). Poetka zauważa, że z biegiem lat stajemy się bardziej przeźroczyści, samotni, brakuje sił, pojawiają się różne dolegliwości (Jestem niewidzialna), a mimo to Czasami chce się żyć, jak zachęca do dalszej lektury tytuł rozdziału trzeciego. W kolejnych pięciu rozdziałach autorka opowiada o swoich marzeniach (gdybym umiała śpiewać jak ptak… / uwiłabym gniazdo / na najwyższym drzewie), przywołuje wspomnienia i pamięć o tych, których już nie ma; wypatruje w trudnych chwilach boskiej nadziei (i krzyż jakby lżejszy / to On pomaga mi go nieść / bym się nie przewróciła… / w razie czego / chwyci mnie za rękę). Mimo wszystko, odważnie podejmuje grę w życie i ryzyko przegranej i wygranej, nie alternatywnie, tylko ze świadomością, że życie, to ciągłe wzloty i upadki (piano i forte), i wybory, których skutki nie zawsze są przewidywalne. Siły dodaje jej poczucie bezpieczeństwa, bo wie, że zawsze  może liczyć na najbliższych, a jeśli stłuczeniu ulegnie stara płyta-życie, to będziemy nagrywać nową… / z gojącymi rany słowami.  Ostatni, ósmy rozdział Najbliżej serca i oczu, poświęcony w części wnukom, kończy autorka wspomnieniami z lat młodzieńczych, w których są jeszcze te same / wzbudzające nostalgię podwórka i dodaje dyskretną refleksję, że nas tam nie ma. Jest za to teraźniejszość, w której autorka zbiera owoce płynące z doświadczenia i aktywności twórczej (co zasiałam to zbieram / do dziś).

Poetyckie wędrówki strofami wierszy Haliny Graboś wspierali recytacją członkowie Chełmskiej Grupy Literackiej „Lubelska 36” oraz ukochane wnuczki autorki – Natalia i Weronika. Obecni i byli uczniowie Szkoły Podstawowej w Strachosławiu, pod kierunkiem pań – Marty Kołtun oraz Izabeli Harcej, zaprezentowali montaż słowno-muzyczny z wierszami poetki.  Kawiarniany wystrój świetlicy i oprawę plastyczną przygotowały: Urszula Jawornicka, Agnieszka Grzywny, Magda Kowalska i Anna Rudzka. W podsumowaniu biesiady poetyckiej Halina i Zbigniew Okoniowie z uznaniem odnieśli się do dorobku poetyckiego Haliny Graboś, podkreślając jej znaczący wkład w kulturowe dziedzictwo ziemi chełmskiej. Imprezę zakończył mini występem lokalny zespół Koral. Zapoczątkowana przez Kazimierza Stockiego idea publikowania twórczości literackiej lokalnych twórców, pielęgnowana latami przez Romana Kandziorę, a obecnie realizowana przez ich następcę – Wójta Dariusza Stockiego, zasługuje na szczególne uznanie. Zapisane słowa poetów pozostaną trwałym śladem naszej historii. Spośród sześciu książek poetyckich Haliny Graboś, pięć opracowało i wydało chełmskie wydawnictwo TAWA.

Waldemar Taurogiński

Artykuł ukazał się w tygodniku „Nowy Tydzień”,  nr 46 (730),18-24 listopada 2019 r.